Marta Linkiewicz to postać, która przeszła jedną z najbardziej spektakularnych metamorfoz w historii polskiego internetu i freak fightów. Z patoinfluencerki, która w 2015 roku stała się bohaterką skandalu po opublikowaniu relacji z imprezy z amerykańskimi raperami, przekształciła się w profesjonalną zawodniczkę, która 31 stycznia 2026 roku otrzymała tytuł „Zawodniczki Dekady FAME MMA”. Dziś 29-letnia Linkiewicz to ikona federacji, posiadaczka rekordu 7-3 (5 wygranych i 3 porażki w MMA, 2-0 w K-1), która udowodniła, że determinacja i ciężka praca mogą odmienić życie każdego – nawet kogoś, kto zaczynał od chwalenia się w sieci kolejnymi imprezami i skandalami.
Marta Linkiewicz urodziła się 16 lutego 1997 roku w Warszawie. Przez większość swojego młodego życia była zwykłą dziewczyną z wielkiego miasta, która – jak tysiące jej rówieśników – marzyła o sławie i rozgłosie. W 2015 roku, mając zaledwie 18 lat, Linkiewicz zrobiła coś, co na zawsze zmieniło jej życie i uczyniło ją jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego internetu.
W listopadzie 2015 roku w Warszawie odbył się koncert amerykańskiego duetu hip-hopowego Rae Sremmurd. Po koncercie, podczas afterparty, Marta Linkiewicz spędziła noc z członkami zespołu. Sama opublikowała na Snapchacie szczegółową relację z tego, co się wydarzyło – wulgarną, bezceremonialną, szokującą. Filmik błyskawicznie rozszedł się po polskim internecie, a Linkiewicz z dnia na dzień stała się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w sieci.
Reakcje były podzielone. Część internautów potępiała ją za brak klasy i wulgarność, inni widzieli w niej odważną kobietę, która nie boi się mówić o swoim życiu seksualnym. Linkiewicz szybko zbudowała wokół siebie markę „patoinfluencerki” – osoby, która żyje imprezami, alkoholem, używkami i nie ukrywa tego przed kamerami. Jej Instagram zaczął rosnąć w siłę, a Marta publikowała kolejne kontrowersyjne treści, które przyciągały uwagę i generowały zasięgi.
Przez następne kilka lat Linkiewicz żyła życiem typowej patostreamerki. Imprezy co weekend, relacje z kolejnych wyjazdów, wulgarny język, prowokacyjne zdjęcia. Zarabiała na współpracach z markami, które chciały dotrzeć do młodej, kontrowersyjnej publiczności. Miała setki tysięcy obserwujących na Instagramie, ale jednocześnie wiedziała, że ten styl życia nie jest zrównoważony. Alkohol, narkotyki, brak snu, ciągły stres związany z utrzymywaniem wizerunku – wszystko to zaczęło odbijać się na jej zdrowiu psychicznym i fizycznym.
W 2019 roku, kiedy organizacja FAME MMA zaczynała nabierać rozpędu, Linkiewicz otrzymała propozycję wzięcia udziału w walce. Federacja szukała influencerek, które miałyby odwagę wejść do klatki, a Marta – choć nie miała żadnego doświadczenia w sportach walki – zdecydowała się przyjąć wyzwanie. Jej pierwsza walka miała odbyć się na gali FAME 3 w 2019 roku przeciwko Monice Godlewskiej – innej influencerce znanej z kontrowersyjnych zachowań.
Przygotowania do walki były dla Linkiewicz szokiem. Po raz pierwszy w życiu musiała regularnie trenować, przestrzegać diety, rezygnować z imprez. Początkowo traktowała to jako konieczność – coś, przez co trzeba przejść, żeby zarobić pieniądze za walkę. Ale w trakcie treningów zaczęła dostrzegać, że sport daje jej coś, czego brakowało jej w życiu influencerki: strukturę, cel, poczucie osiągnięcia.
Walka z Godlewską zakończyła się zwycięstwem Linkiewicz już w pierwszej rundzie. Marta zdominowała przeciwniczkę, pokazując, że mimo braku doświadczenia ma naturalną agresję i odwagę potrzebną w klatce. Po walce, kiedy sędzia podniósł jej rękę, Linkiewicz poczuła coś, czego nie czuła nigdy wcześniej – prawdziwą satysfakcję z ciężkiej pracy.
To zwycięstwo było punktem zwrotnym. Linkiewicz zrozumiała, że ma przed sobą szansę na zupełnie inne życie. Mogła pozostać patoinfluencerką, która za kilka lat będzie zapomniana, albo mogła przekształcić się w prawdziwą sportsmenkę. Wybrała drugie i podjęła najtrudniejszą decyzję swojego życia – całkowicie zerwała z używkami, alkoholem, imprezami. Zaczęła trenować na poważnie, zbudowała wokół siebie zespół profesjonalistów – trenerów, dietetyków, fizjoterapeutów.
Transformacja Marty Linkiewicz nie była łatwa ani szybka. Przez miesiące zmagała się z pokusami – przyjaciele wciąż chodzili na imprezy, a ona musiała zostać w domu i przygotowywać się do treningów. Ciało bolało po każdej sesji sparingowej, a dieta zmuszała ją do rezygnacji z ulubionych potraw. Ale Marta trzymała się planu.
Kluczową rolę w jej transformacji odegrał Krzysztof – trener boksu, który stał się nie tylko jej mentorem sportowym, ale także partnerem życiowym. To on nauczył ją dyscypliny, pokazał, jak trenować skutecznie, jak dbać o regenerację. Dzięki niemu Linkiewicz zaczęła traktować walkę nie jako sposób na zarobek, ale jako swoją nową pasję.
Efekty były widoczne gołym okiem. Marta schudła, zbudowała mięśnie, jej sylwetka stała się atletyczna. Ale co ważniejsze – zmieniła się jej energia. Na Instagramie zamiast relacji z imprez pojawiały się nagrania z treningów w Tajlandii, gdzie regularnie jeździła na obozy treningowe. Zamiast zdjęć z kieliszkiem w ręce – fotki z rękawicami bokserskimi. Jej obserwujący zauważyli zmianę i choć część z nich przestała śledzić jej profil (bo przyszli po „pato” content), to zyskała nowych fanów – ludzi, którzy podziwiali jej determinację i siłę woli.
Linkiewicz zainwestowała w siebie nie tylko czasem, ale i pieniędzmi. Kupiła Mercedesa C AMG Coupe – samochód, który był dla niej symbolem sukcesu. Zarabiała coraz więcej – za pierwszą walkę dostała około 200 tysięcy złotych, a kolejne walki przynosiły jej setki tysięcy. Ale w przeciwieństwie do wcześniejszych lat, kiedy wydawała wszystko na imprezy i ubrania, teraz inwestowała w treningi, suplementy, profesjonalną opiekę medyczną.
Po zwycięstwie nad Godlewską Linkiewicz stoczyła drugą walkę na FAME 4 w czerwcu 2019 roku. Jej przeciwniczką była Aniela „Lil Masti” Bogusz – influencerka, która również trenowała sztuki walki i miała ambitne plany w FAME. Walka zakończyła się porażką Linkiewicz już w pierwszej rundzie. Lil Masti zdominowała Martę, pokazując wyższą technikę i lepsze przygotowanie. To była bolesna lekcja, ale Linkiewicz nie poddała się.
Zamiast załamać się po porażce, Marta potraktowała ją jako motywację do jeszcze cięższej pracy. Wróciła na treningi z podwojoną determinacją. W 2020 roku stoczyła dwie walki – na FAME 6 pokonała Kamilę „Zusje” Smogulecką, a na FAME 7 wygrała z Martą Rentel. Oba zwycięstwa były przekonujące i pokazały, że Linkiewicz robi postępy.
Prawdziwy przełom nastąpił w maju 2021 roku na gali FAME 10. Linkiewicz zmierzyła się z Kamilą „Kamiszką” Wybrańczyk o pas mistrzowski w kategorii koguciej. Walka była zacięta i trwała pełne trzy rundy. Obie zawodniczki prezentowały wysoki poziom, ale ostatecznie sędziowie przyznali niejednogłośną decyzję na korzyść Linkiewicz. Marta Linkiewicz została mistrzynią FAME MMA.
Koronacja była dla niej kulminacją wielomiesięcznej pracy. Kiedy pas został zawiązany wokół jej talii, płakała ze szczęścia. To nie był zwykły freakfightowy pas – to był symbol jej transformacji z patoinfluencerki w profesjonalną zawodniczkę. Udowodniła wszystkim – i przede wszystkim sobie samej – że jest w stanie osiągnąć rzeczy, które jeszcze kilka lat wcześniej wydawały się niemożliwe.
Po zdobyciu pasa Linkiewicz stanęła przed nowym wyzwaniem – musiała go obronić. Pierwsza obrona miała miejsce na FAME 13 w marcu 2022 roku. Jej przeciwniczką była Karolina „Way of Blonde” Brzuszczyńska – posiadaczka czarnego pasa w taekwondo i zawodniczka z nieskazitelnym rekordem 3-0. Walka była trudna – Brzuszczyńska kilkakrotnie obalała Linkiewicz i próbowała kontrolować ją w parterze. Jednak Marta pokazała charakterystyczny hart ducha i nie dała się zdominować. Po trzech rundach sędziowie jednogłośnie przyznali zwycięstwo Linkiewicz. Pas pozostał przy niej.
Jednak w czerwcu 2022 roku, na gali FAME 15, doszło do rewanżu między Linkiewicz a Lil Masti. Walka była szeroko komentowana – obie zawodniczki przeszły długą drogę od ich pierwszego starcia w 2019 roku i wiele się zmieniło. Tym razem pojedynek był znacznie bardziej wyrównany. Przez trzy rundy obie walczyły z pełnym zaangażowaniem, a kiedy zabrzmiał ostatni gong, nikt nie był pewien wyniku. Sędziowie przyznali niejednogłośną decyzję na korzyść Lil Masti. Linkiewicz straciła pas.
Porażka była bolesna, zwłaszcza że wielu widzów nie zgadzało się z werdyktem sędziów. W komentarzach pod transmisją pojawiały się głosy, że walka powinna była zakończyć się remisem lub nawet zwycięstwem Linkiewicz. Sama Marta przyznała w wywiadach, że była rozczarowana, ale jednocześnie szanowała decyzję arbitrów. To pokazało jej dojrzałość – potrafiła przegrywać z godnością.
W kolejnej walce, na FAME 18, Linkiewicz zmierzyła się z Ewą Brodnicką – byłą mistrzynią świata w boksie zawodowym, osobą, która ma za sobą dziesiątki walk na najwyższym poziomie. Zestawienie influencerki z profesjonalną pięściarką wzbudzało kontrowersje – wielu ekspertów przewidywało łatwą wygraną Brodnickiej. Walka miała odbyć się w formule MMA, co teoretycznie dawało Linkiewicz przewagę, bo mogła próbować obalać i walczyć w parterze.
Jednak Brodnicka udowodniła, że jej bokserskie umiejętności są na tyle wysokie, że potrafi zneutralizować próby obaleń i kontrolować walkę w stójce. Po trzech rundach sędziowie jednogłośnie przyznali jej zwycięstwo. Linkiewicz przegrała, ale nie było w tym wstydu – zmierzyła się z prawdziwą mistrzynią i pokazała, że nie boi się wyzwań.
21 marca 2026 roku, na jubileuszowej gali FAME 30: Icons w Gliwicach, Marta Linkiewicz stoczyła być może najważniejszą walkę swojej kariery. Jej przeciwniczką była Izabela Badurek – była zawodniczka UFC i KSW, osoba z prawdziwym doświadczeniem w profesjonalnym MMA. Dla wielu było to starcie nie do wygrania – Badurek miała za sobą walki z najlepszymi zawodniczkami na świecie, podczas gdy Linkiewicz pozostawała influencerką, która nauczyła się walczyć.
Walka miała odbyć się w formule K-1 w małych rękawicach, co oznaczało, że zarówno Linkiewicz, jak i Badurek musiały polegać głównie na stójce. Od pierwszej rundy było widać, że Marta jest lepsza – jej ciosy były szybsze, precyzyjniejsze, mocniejsze. Już w pierwszej minucie posłała Badurek na deski mocnym ciosem prostym. Sędzia zaczął odliczanie, a publiczność eksplodowała.
W drugiej rundzie Linkiewicz kontynuowała dominację. Badurek była liczona kolejne dwa razy, ale za każdym razem podnosiła się i próbowała kontynuować. W trzeciej rundzie Marta nie odpuszczała – seria mocnych ciosów zmusiła sędziego do przerwania walki. Badurek została policzona w sumie pięć razy. Linkiewicz wygrała przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie.
To zwycięstwo było największym skalpem w karierze Linkiewicz. Pokonała byłą zawodniczkę UFC i KSW – kogoś, kto walczył na najwyższym poziomie światowego MMA. Udowodniła, że jej transformacja z patoinfluencerki w profesjonalną zawodniczkę była prawdziwa. Po walce Marta płakała ze szczęścia, a jej narożnik unosił ją na rękach. To był moment, który pokazał, jak daleko zaszła.
31 stycznia 2026 roku, na specjalnej gali organizowanej przez FAME MMA, Marta Linkiewicz otrzymała tytuł „Zawodniczki Dekady FAME MMA”. To wyróżnienie było przyznawane zawodniczce, która najbardziej przyczyniła się do rozwoju kobiecego freak fightingu w Polsce i która swoją postawą inspirowała innych.
Linkiewicz została wybrana jednogłośnie. Jej historia – od skandalu z raperami przez patostreaming aż po profesjonalną karierę w FAME – była doskonałym przykładem tego, jak determinacja i ciężka praca mogą odmienić życie każdego. W swojej przemowie po odebraniu nagrody Marta dziękwała trenerom, rodzinie, partnerowi i wszystkim, którzy wspierali ją na tej drodze. Powiedziała też, że jej największą dumą nie jest liczba zwycięstw, ale fakt, że udowodniła sobie i światu, że można się zmienić.
Tytuł „Zawodniczki Dekady” to nie tylko symboliczne wyróżnienie. To uznanie dla Linkiewicz jako ikony transformacji – osoby, która pokazała, że nawet z najtrudniejszego miejsca można wyjść i osiągnąć sukces. Dla wielu młodych ludzi, zwłaszcza kobiet, Marta stała się inspiracją. Jeśli ona mogła przejść od patostreamerki do mistrzyni, to każdy może zmienić swoje życie.
Marta Linkiewicz ma obecnie 1,3 miliona obserwujących na Instagramie (@linkimaster), choć liczba ta spadła z peak, który osiągnęła jako patoinfluencerka. Część jej dawnych fanów przestała śledzić jej profil, bo przyszli po kontrowersyjne treści, a nie po relacje z treningów. Jednak Marta zyskała nowych obserwujących – ludzi, którzy podziwiali jej przemianę i traktowali ją jako motywację do własnych zmian.
Content na jej Instagramie zmienił się diametralnie. Zamiast zdjęć z imprez – fotki z obozów treningowych w Tajlandii. Zamiast wulgarnych relacji – motywacyjne cytaty i fragmenty treningów. Linkiewicz regularnie publikuje też treści edukacyjne – pokazuje, jak trenuje, co je, jak dba o regenerację. Chce, żeby jej obserwujący wiedzieli, że sukces w FAME to nie przypadek, tylko efekt ciężkiej pracy.
Finansowo Linkiewicz stoi bardzo dobrze. Za pierwszą walkę w FAME dostała około 200 tysięcy złotych, a każda kolejna walka przynosiła jej setki tysięcy. Dziś jej gaże oscylują w granicach kilkuset tysięcy złotych za jeden występ, co czyni ją jedną z najlepiej opłacanych zawodniczek w polskich freak fightach. Dodatkowo zarabia na współpracach z markami sportowymi, suplementami i odzieżą treningową.
Jej partner, Krzysztof, jest trenerem boksu i odgrywa kluczową rolę w jej przygotowaniach do walk. To on prowadzi jej treningi bokserskie, planuje sparingi, dba o to, żeby nie przemęczała się. Ich związek to nie tylko relacja romantyczna, ale też profesjonalne partnerstwo – oboje pracują nad tym, żeby Marta była najlepsza.
Linkiewicz jeździ Mercedesem C AMG Coupe – samochodem, który kupiła za pieniądze zarobione w FAME. To dla niej symbol sukcesu i dowód na to, że udało jej się wyjść z dna i zbudować sobie lepsze życie.
Marta Linkiewicz ma 29 lat i jest w szczytowej formie. Jej rekord 7-3 jest solidny, a zwycięstwo nad Izabelą Badurek udowodniło, że może konkurować nawet z zawodniczkami z prawdziwym doświadczeniem w profesjonalnym MMA. Przed nią kilka możliwych ścieżek.
Może pozostać w FAME MMA i kontynuować walkę o kolejne pasy. Federacja na pewno będzie chciała wykorzystać jej popularność i zestawiać ją z ciekawymi przeciwniczkami. Może także spróbować swoich sił w KSW – największej polskiej organizacji MMA, gdzie konkurencja jest znacznie bardziej wymagająca, ale prestiż i zarobki również są wyższe.
Istnieje również scenariusz, w którym Linkiewicz kończy karierę w najbliższych latach i skupia się na innych projektach – może zostanie trenerką, może otworzy własną siłownię, może będzie prowadzić programy motywacyjne dla ludzi, którzy chcą zmienić swoje życie tak, jak ona zmieniła swoje.
Niezależnie od tego, co wybierze, Marta Linkiewicz już teraz jest legendą. Jej historia to dowód na to, że nigdy nie jest za późno na zmianę. Że można wyjść z najgorszego miejsca i osiągnąć rzeczy, które wydają się niemożliwe. I że prawdziwy sukces to nie sława czy pieniądze, ale satysfakcja z ciężkiej pracy i poczucie, że żyje się życiem, które ma sens.
Marta Linkiewicz, znana jako Linkimaster, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskich freak fightów. Artykuł opisuje jej drogę od internetowego skandalu do statusu czołowej zawodniczki FAME MMA.
Początkiem był głośny skandal z 2015 roku związany z relacją po imprezie z amerykańskimi raperami Rae Sremmurd. To właśnie wtedy jej nazwisko stało się znane w całej Polsce.
Według artykułu jej bilans wynosi 7-3, w tym 5-3 w MMA i 2-0 w formule K-1. Tekst podkreśla, że z celebrytki stała się regularnie trenującą zawodniczką.
Artykuł wskazuje, że 31 stycznia 2026 roku otrzymała tytuł „Zawodniczki Dekady FAME MMA”. To pokazuje, jak silnie jej historia i sportowy rozwój są związane z tą federacją.
Marta Linkiewicz została uznana za zawodniczkę dekady w organizacji FAME MMA, co podkreśla jej znaczący wkład i dominujące osiągnięcia w tej federacji podczas ostatnich dziesięciu lat.
Używamy cookies do analizy ruchu, personalizacji treści i marketingu. Możesz zaakceptować wszystkie albo dopasować zgody do swoich preferencji.