Bokserski talent – od Aleksandrowa Kujawskiego do srebra Europy
Natan Styczek urodził się około 2009 lub 2010 roku, co czyni go jednym z najmłodszych bohaterów polskiego boksu młodzieżowego. Swoją przygodę ze sportem rozpoczął w Aleksandrowie Kujawskim, gdzie trenował w klubie Warrior pod okiem Jakuba Szmajdy i Dawida Rutkowskiego. To właśnie tam wykształcił fundamenty techniki, które później zaprowadziły go na międzynarodowe podia.
Wczesne lata treningowe Styczka pokazywały, że ma naturalny talent do boksu. Szybkość, refleks, umiejętność czytania przeciwnika – wszystko to było widoczne już w pierwszych amatorskich walkach. W 2023 roku, jako czternastolatek, Styczek dotarł do finału Mistrzostw Polski, gdzie przegrał z Mateuszem Borowiczem. To była bolesna lekcja, ale jednocześnie dowód na to, że chłopak z małego miasta w województwie kujawsko-pomorskim potrafi rywalizować z najlepszymi w kraju.
Przełomowym momentem w karierze Natana była przeprowadzka do Torunia i dołączenie do klubu Pomorzanin. Tutaj trenował pod okiem Macieja Żołnowskiego, Kamila Gorząda i Henryka Żołnowskiego – trenerów, którzy mają ogromne doświadczenie w pracy z młodzieżą. Zmiana środowiska przyniosła efekty – Styczek zaczął wygrywać coraz ważniejsze walki, a jego styl stał się bardziej dojrzały i przemyślany.
W 2024 roku Natan Styczek pojechał na Mistrzostwa Europy Youth do Banja Luki w Bośni i Hercegowinie. Walczył w kategorii 70 kilogramów i przeszedł przez cały turniej aż do finału. Tam zmierzył się z Irlandczykiem Dominikiem Barrettem w pojedynku, który miał zadecydować o złotym medalu. Walka była wyrównana i zacięta – ostatecznie sędziowie przyznali zwycięstwo Barrettowi w stosunku 3:2, co dało Styczkowi srebrny medal. Dla piętnastolatka było to ogromne osiągnięcie – wicemistrzostwo Europy to sukces, o którym marzy każdy młody bokser.
Po powrocie z Mistrzostw Europy Styczek kontynuował treningi i starty w krajowych turniejach. Jego amatorski rekord na koniec 2024 roku wynosił 24 wygrane, 2 remisy i 3 przegrane. W 2025 roku zdobył złoty medal Mistrzostw Polski w kategorii 75 kilogramów, co potwierdziło jego rosnącą dominację w polskim boksie młodzieżowym. Wielu ekspertów wskazywało na niego jako przyszłego reprezentanta Polski na mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich.
Styczek uczęszczał do Szkoły Podstawowej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Zbrachlinie, gdzie musiał łączyć naukę z intensywnymi treningami bokserskimi. Choć nie było to łatwe, udawało mu się utrzymywać równowagę między edukacją a sportem. Rodzina wspierała jego pasję, a trenerzy w Pomorzaninie tworzyli warunki, które pozwalały mu rozwijać się jako bokser.
Październik 2025 – bójka, która zmieniła wszystko
Październik 2025 roku przyniósł wydarzenie, które wstrząsnęło polską opinią publiczną i
postawiło pod znakiem zapytania przyszłość Natana Styczka. Młody bokser został aresztowany wraz z Denisem Załęckim i Bartoszem Szachtą po bójce z użyciem maczet na ulicy Podgórskiej w Toruniu. Szczegóły zdarzenia nie zostały w pełni ujawnione, ale wiadomo, że doszło do konfrontacji, w której uczestniczyło kilka osób, a sytuacja była na tyle poważna, że interweniowała policja.
Styczek, Załęcki i Szachta zostali zatrzymani i osadzeni w areszcie. Dla piętnastoletniego chłopaka było to traumatyczne doświadczenie – trzy tygodnie spędzone w zamknięciu, z dala od rodziny, treningów i normalnego życia. Pod koniec października wszyscy trzej zostali zwolnieni, ale sprawa pozostała otwarta, a śledztwo trwało.
W tym konflikcie Natan Styczek opowiedział się po stronie Denisa Załęckiego przeciwko Bartoszowi Szachcie. Dynamika tego układu była skomplikowana – Denis „Bad Boy” Załęcki to znana postać w świecie polskich freak fightów, zawodnik FAME MMA z kilkoma głośnymi walkami na koncie. Bartosz Szachta również walczył w FAME i miał za sobą kilka kontrowersyjnych występów. Konflikt między nimi eskalował przez wiele miesięcy, a Styczek znalazł się w samym środku tej wojny.
Media szybko podchwyciły historię młodego mistrza Europy aresztowanego po bójce z maczetami. Pojawiły się pytania o to, jak to możliwe, że piętnastolatek z tak obiecującą karierą bokserską wplątał się w tego typu sytuację. Niektórzy komentatorzy wskazywali na wpływ złego towarzystwa – zarówno Załęcki, jak i Szachta byli znacznie starsi od Styczka i mieli za sobą doświadczenia, które nie miały nic wspólnego ze sportem w czystej formie.
Aresztowanie wywołało również dyskusję na temat odpowiedzialności młodych sportowców. Styczek był nieletniem, co oznaczało, że jego sprawa była rozpatrywana w trybie innym niż w przypadku dorosłych oskarżonych. Mimo to, samo zamieszanie w sprawę z maczetami mogło mieć poważne konsekwencje dla jego kariery – zarówno w kontekście reputacji, jak i potencjalnych kar sądowych.
Warto podkreślić, że w momencie pisania tego artykułu nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok w sprawie bójki na Podgórskiej. Styczek, podobnie jak pozostali oskarżeni, jest niewinny do czasu udowodnienia winy. Niniejszy tekst nie ma na celu oceniania jego zachowania, lecz przedstawienie faktów, które są już dostępne w przestrzeni publicznej.
Powrót do treningów – walka o drugie życie
Po zwolnieniu z aresztu Natan Styczek stanął przed trudnym wyborem. Mógł kontynuować karierę bokserską, próbując odbudować swój wizerunek i wrócić na ścieżkę międzynarodowych sukcesów, albo mógł pozwolić, aby październikowe wydarzenia zdefiniowały resztę jego życia. Wybrał pierwsze.
Styczek wrócił do treningów w Pomorzaninie i zaczął przygotowania do kolejnych startów. Jego trenerzy – Maciej Żołnowski, Kamil Gorząd i Henryk Żołnowski – stanęli po jego stronie i pomogli mu wrócić do formy. Wiedzieli, że talent Natana jest zbyt duży, aby go zmarnować, a jego młody wiek oznacza, że ma jeszcze szansę na naprawienie błędów.
Rodzina również wspierała młodego boksera. Choć wydarzenie z października było dla nich szokiem, nie odwrócili się od niego. Wiedzieli, że piętnastolatek może popełniać błędy, zwłaszcza wtedy, gdy znajdzie się pod wpływem starszych i bardziej doświadczonych osób. Ich wsparcie było kluczowe dla mentalnego powrotu Styczka do normalności.
Warto zauważyć, że Styczek nie udzielał wywiadów w mediach po zwolnieniu z aresztu. Nie komentował publicznie tego, co się wydarzyło na Podgórskiej. Ta cisza była zapewne wynikiem porad prawników oraz chęci ochrony przed dalszymi spekulacjami. W świecie sportów walki, gdzie każde słowo może być wykorzystane przeciwko zawodnikowi, milczenie często jest najlepszą strategią.
Przyszłość – talent kontra kontrowersje
Natan Styczek ma przed sobą kilka możliwych ścieżek. Jeśli zdoła pozostać na prostej drodze, kontynuować treningi i unikać dalszych problemów z prawem, ma szansę na wielką międzynarodową karierę. Wicemistrzostwo Europy Youth w wieku piętnastu lat to osiągnięcie, które otwiera drzwi do startów w najważniejszych turniejach na świecie. Polska federacja bokserska prawdopodobnie będzie chciała wykorzystać jego talent w przyszłych reprezentacyjnych starciach.
Z drugiej strony, kontrowersje związane z aresztowaniem będą go prawdopodobnie prześladować przez długi czas. Media sportowe lubią przypominać o wpadkach młodych zawodników, zwłaszcza wtedy, gdy ich kariera nabiera rozpędu. Każdy sukces Styczka będzie analizowany przez pryzmat jego przeszłości, a każda porażka może być interpretowana jako konsekwencja złych wyborów życiowych.
Istnieje także ryzyko, że Styczek zostanie ponownie wciągnięty w konflikty związane ze środowiskiem freak fightów. Denis Załęcki, z którym się przyjaźni, to zawodnik FAME MMA – organizacji, która żyje z konfliktów, prowokacji i medialnych wojen. Jeśli Styczek będzie dalej obracał się w tym środowisku, może to mieć destrukcyjny wpływ na jego bokserską karierę.
Najlepszym scenariuszem dla Natana byłoby całkowite odcięcie się od świata freak fightów i skupienie na tradycyjnym boksie. Ma talent, ma wsparcie trenerów i rodziny, ma wiek, który pozwala na naukę na błędach. Jeśli wykorzysta te atuty, może osiągnąć wielkie rzeczy – mistrzostwa świata juniorów, start w igrzyskach olimpijskich, a w przyszłości może nawet karierę w zawodowym boksie.
Ale to wszystko zależy od jego wyborów. Droga, którą obierze w najbliższych miesiącach i latach, zdecyduje o tym, czy będzie pamiętany jako jeden z najlepszych polskich bokserów swojego pokolenia, czy jako zmarnowany talent, który pozwolił, aby złe towarzystwo zniszczyło jego przyszłość.
Natan Styczek to opowieść o tym, jak cienka jest granica między sukcesem a porażką, zwłaszcza w życiu młodego sportowca. Jego historia to przypomnienie, że talent sam w sobie nie wystarczy – równie ważne są wybory, które podejmujemy poza ringiem. Miejmy nadzieję, że piętnastoletni chłopak z Torunia zrozumie tę lekcję, zanim będzie za późno.